|
Copyright © Szymon Marhwiak Barabach Napisz do autora |
Blog > Komentarze do wpisu
Ekstremalna mi³o¶æW alkowie albo w altanie, (Ju¿ zapomnia³em totalnie), Pan pewien i pewna pani, Bawili siê ekstremalnie. Raz on by³ dzikim kowbojem, Raz ona szefow± pralni. Bawili siê obydwoje - Szaleni i ekstremalni. Ona mówi³a mu: „Kali...”, On bryka³ pó³nagi w sieni. I ci±gle tak figlowali, Szaleni i podnieceni. A¿ ona, tu¿ obok szczytu, Sta³a siê bardzo szczera, I rzek³a pe³na zachwytu: Janek udawaj premiera! On nagle zastyg³ w po¶cieli, S³ysz±c, co mówi ona. I szepn±³: Mój, Bo¿e, Nelly... Ty chyba jeste¶ zboczona... Panowie, mora³ jest taki: Nawet po ¿ycia koniec, Nie bêdziesz wiedzia³, jaki, Diabe³ siedzi w Twej ¿onie. Za¶ wy, Panie, ju¿ wiecie, To oczywista sprawa, ¯e ¿aden facet na ¶wiecie, Nie umie w po¶cieli udawaæ.
PS Mo¿e tez chodziæ niestety, O to, ¿e niewskazane, Jest bardzo, by w chwilach podniety, Mówiæ do Jana „Janek”.
¶roda, 26 grudnia 2007, marhwiak
TrackBack
|