Copyright ©
Szymon Marhwiak Barabach
Napisz do
autora
Blog > Komentarze do wpisu

Ekstremalna mi³o¶æ

W alkowie albo w altanie,

(Ju¿ zapomnia³em totalnie),

Pan pewien i pewna pani,

Bawili siê ekstremalnie.

Raz on by³ dzikim kowbojem,

Raz ona szefow± pralni.

Bawili siê obydwoje -

Szaleni i ekstremalni.

Ona mówi³a mu: „Kali...”,

On bryka³ pó³nagi w sieni.

I ci±gle tak figlowali,

Szaleni i podnieceni.

A¿ ona, tu¿ obok szczytu,

Sta³a siê bardzo szczera,

I rzek³a pe³na zachwytu:

Janek udawaj premiera!

On nagle zastyg³ w po¶cieli,

S³ysz±c, co mówi ona.

I szepn±³: Mój, Bo¿e, Nelly...

Ty chyba jeste¶ zboczona...

Panowie, mora³ jest taki:

Nawet po ¿ycia koniec,

Nie bêdziesz wiedzia³, jaki,

Diabe³ siedzi w Twej ¿onie.

Za¶ wy, Panie, ju¿ wiecie,

To oczywista sprawa,

¯e ¿aden facet na ¶wiecie,

Nie umie w po¶cieli udawaæ.


PS

Mo¿e tez chodziæ niestety,

O to, ¿e niewskazane,

Jest bardzo, by w chwilach podniety,

Mówiæ do Jana „Janek”.


 
¶roda, 26 grudnia 2007, marhwiak
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: